Witaj na moim osobistym blogu o kulturze mniej lub bardziej popularnej. Wolę życie na miarę literatury, niż egzystencję wartościowaną lajkami. Gry wideo jarają mnie już ponad trzy dekady. Więcej o mnie możesz dowiedzieć się po kliknięciu w czwartą pozycję z menu.

Blog o mainstreamie i niszach z kulturoznawczej perspektywy

Współczesna humanistyka opiera się na wędrujących pojęciach, a tzw. monodyscypliny stały się reliktem przeszłości. Żyjemy w czasach informacyjnej nadprodukcji. Na początku XXI w. algorytmy wyszukiwarek były projektowane po to, by znaleźć jakiś tekst. Teraz teksty dostosowywane są do algorytmów, by zwabić potencjalnego odbiorcę. Większość treści powstaje w walce o ekonomię uwagi. Programowania używa się do produkcji każdego typu medialnych przekazów. 90% osób, które korzystają z muzycznych serwisów streamingowych, słucha zaledwie 10% utworów dostępnych w ich bibliotekach. Jesteśmy serią informacji przechowywanych w bazach danych, które są rozsiane po całym świecie.

Najnowsze wpisy

25 albumów z 2025 roku, które mnie poruszyły

Nie pierwszy raz refleksja nad mijającym rokiem skłania mnie do pomyślenia również o zmianie formy różnorakich podsumowań. W jaki sposób takie listy tworzono dwadzieścia pięć lat temu, kiedy opiniotwórczy prym wiodła prasa? Czy trend nawiązywania do estetyki lat zerowych sprawia, że młodsze generacje pogrzebią głębiej w okresie mojej nastoletniości? Jak roczne podsumowania wpływały wtedy na zachowanie osób, które się z tymi podsumowaniami zapoznawały?

Solastalgia w dobie kapitalizmu nadzoru

Międzyludzkie relacje coraz głębiej przeszywamy wytworami maszynowych procesów. Obniżamy w ten sposób progi decyzyjności. Intencjonalność cyfrowego zapośredniczania komunikacji człowieka z człowiekiem stała się efemeryczna. Odwiedzając przeszłość, w której dostrzegamy więcej poczucia wpływu na otoczenie, kolorujemy ją i testujemy rezyliencję, czyli umiejętność powrotu do mentalnej równowagi. Rozchwianie psychicznej stabilności następuje między innymi po zderzaniu się z przekonaniem o braku sprawczości. Formą takiej kolizji jest solastalgia.

Wieczność i jeden dzień

Rekonstruowanie utraconej pamięci idzie mi dziś topornie, ale zawędrowałem w miejsce, które zdążyłem już przysypać grubą warstwą piachu zdarzeń. Demony były ucieszone, bo lubią hauntologię. Wewnętrzny język bywa dziwny. Nie przystaje do realiów. Może uwierać. Myślami jestem w czasie, gdy mieszkałem we Wrocławiu. Studiowałem tam matematykę i głowiłem się nad różnymi nieskończonościami... Kolejny raz słucham płyty L'Éternité et un jour, którą nagrał zespół Watch the Men Fall. Uruchomiła wspomnienie związane z moją pierwszą relacją romantyczną. Na wysypisku własnej historii znajduję czasem coś, co pewnie zanieczyściło się późniejszymi przeżyciami i przemyśleniami, ale i tak staram się jakoś przyjrzeć temu czemuś. Czemu sobie to robię i brnę w zmierzwione powidoki?

Mniejsze niebo w kontekście zarządzania uszkodzoną tożsamością

W książce „Mniejsze niebo” John Wain eksploruje „egzystencjalistyczny” konflikt między jednostką a społeczeństwem. Znalazłem ją przez przypadek w warszawskim antykwariacie, do którego udałem się poszukując Tajnego agenta Josepha Conrada. Wspominam o tym, bo wielokrotnie próbowano nakłaniać mnie do dygresyjnej wstrzemięźliwości, i wszystko to jak krew w piach. O The Smaller Sky przypomniałem sobie dlatego, że scrollując internet natrafiłem na wzmiankę dotyczącą daty urodzin autora tej powieści — przyszedł na świat 14 marca 1925 roku.

Polecane artykuły